Za nami pierwsza część przygotowań polskiej reprezentacji do Euro 2012. Trzy spotkania rozegrane w przeciągu 10 dni pokazały aktualny poziom gry biało-czerwonych. Mimo tego iż nie strzeliliśmy nawet bramki, to udało się w dwóch pierwszych spotkaniach również jej nie stracić. Jednak trzeci mecz pokazał co prezentują tak naprawdę podopieczni Franciszka Smudy na tle czołowych drużyn europejskich.
Już w najbliższy piątek rozpoczynają się Mistrzostwa Świata w RPA i patrząc na ostatnie poczynania Polaków to chyba lepiej, że nie bierzemy w nich udziału. Poziom gry biało-czerwonych jest jak najbardziej adekwatny od pozycji w rankingu FIFA, a po wczorajszej sromotnej porażce z jednym z głównych faworytów zarówno mundialu jak i Euro 2012, widać że trener ma jeszcze wiele do zrobienia. Eksperci wynik 0:6 tłumaczą tym, że piłkarze są dopiero po pierwszej części przygotowań, a szczyt formy wg Franciszka Smudy ma nastąpić właśnie w 2012 roku. Porażka z Hiszpanią była tak naprawdę planowana, gdyż według większości bukmacherów to właśnie drużyna z półwyspu iberyjskiego jest głównym faworytem mundialu.
Brak jakiejkolwiek strzelonej bramki w trzech spotkaniach z rzędu pokazuje, że Polakom brakuje wykończenia akcji i z takim poziomem gry rzeczywiście nie zasługujemy na mundial. Czy najwyższa od wielu, wielu lat porażka to powód do smutku? Na pewno nie mamy się z czego cieszyć, bo dawno nie było tak źle – polska reprezentacja od prawie 20 lat nie osiąga żadnych sukcesów na arenie międzynarodowej, a potwierdzają to rankingi, w których jesteśmy sklasyfikowani na najniższych od wielu lat pozycjach.
Zawsze jest nadzieja, że będzie lepiej. Pytanie tylko kiedy? Najbliższą okazją na poprawienie sobie humoru są eliminacje europejskich pucharów...
PH

