Od wyboru Polski i Ukrainy na gospodarzy Euro 2012 minęły już 3 lata. Właśnie 18 kwietnia 2007 roku Michel Platini wyciągnął z koperty białą kartkę z czarnym napisem „Poland and Ukraine”. Radość Polaków i Ukraińców była ogromna, jednak bardzo szybko przerodziła się ona w obawę czy te dwa państwa Europy Wschodniej zdążą na czas z infrastrukturą i sprostają oczekiwaniom UEFA.
Eurosceptycy od samego początku uważali, że nie podołamy takiemu zadaniu, jednak powstrzymali się z takimi opiniami od kiedy prace w Polsce przebiegają w tempie zadowalającym.
Biało-czerwona część obiektów Euro 2012 jest w dość zaawansowanej budowie, a do końca września przyszłego roku wszystkie cztery stadiony mają być oddane do użytku. Pierwszym z nich będzie obiekt w Poznaniu, którego trybuny mają być dostępne dla kibiców już w najbliższe wakacje. W następnej kolejności jest stadion w Gdańsku z terminem oddania na początku przyszłego roku. Mimo opóźnień i wielu problemów z inwestorami oraz wykonawcami, trzeci obiekt – we Wrocławiu, ma być gotowy w czerwcu 2011. Natomiast największy polski stadion na Euro 2012 – Stadion Narodowy w Warszawie – zostanie oddany najpóźniej tj. we wrześniu przyszłego roku.
Znacznie trudniejsza sytuacja panuje na Ukrainie. Mimo tego, iż dwa stadiony (w Doniecku i Charkowie) są od ponad roku gotowe na przyjęcie Euro 2012, pozostałe dwa (w Kijowie, a zwłaszcza we Lwowie) są ciągle w początkowej fazie budowy. Powodem tego są kłopoty finansowe, stary sprzęt do budowy, chaos oraz sytuacja polityczna.
PH

